niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 51.

Zacznę od tego, że tamten rozdział był już 50, a miała być niespodzianka xP
Więc była xD

____________________________________

**Następnego dnia**
Dzisiaj już jest pogrzeb.
Wszystko udało nam się załatwić wczoraj. 
Jest nam wszystkim ciężko.
Tak ją kochamy.
Czemu ona ? Cały czas zadaję sobie to pytanie.
Pogrzeb ma być o 15.
Jest dopiero 12, ale ja już chcę mieć to za sobą.
Od jakiejś godziny odprężam się w wannie.
Staram się na razie o tym nie myśleć.
Woda już zrobiła się zimna.
Postanowiłam z niej wyjść.
Wytarłam się i owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki prosto do sypialni.
Na łóżku siedział Niall i robił coś na telefonie.
-Kochanie.. - powiedziałam szeptem.
Spojrzał na mnie. Jego oczy były czerwone od płaczu, a policzki mokre.
-Przepraszam. - powiedział i otarł oczy.
-Za co ? To nie Twoja wina.
-Powinienem był pojechać tam z Wami..
-Nie. To nie Twoja wina. Wszystko będzie dobrze. Rozumiesz ? - zapytałam i go mocno przytuliłam.
Oczywiście ręcznik upadł na podłogę gdy przestałam go trzymać.
Niall spojrzał na mnie.
-Co Ci się stało w nogi ?! - zapytał zdenerwowany.
Faktycznie na nogach miałam czerwone ślady po cięciu się.
-Ja.. ja.. Przepraszam. - zaczęłam płakać.
Niall okrył mnie kocem widząc, że cała się trzęsę.
-Posłuchaj. Nigdy więcej tego nie rób. Teraz się ubierz. Za chwilę przyjadą rodzice. Musimy wyglądać normalnie. 
-Jak normalnie ? Nie da się wyglądać normalnie gdy Twoje dziecko umrze.
-Spokojnie. Ubierz się i zejdź na dół. Trzeba coś zjeść, bo za dwie godziny jedziemy.
-Dobrze. Będę gotowa.
Niall wyszedł z pokoju, a ja nałożyłam czarną bieliznę, sukienkę tego samego koloru, a przede wszystkim rajstopy. Również czarne. Jest zima, więc nie pójdę bez nich.
Na dole miałam już przygotowane buty na niskim obcasie i czarny płaszcz. <klik>
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zrobiłam lekki makijaż. Użyłam do niego tylko wodoodpornego tuszu do rzęs, oczywiście czarnego i też czarnej kredki.
Usta pomalowałam czerwoną szminką.
Wiedziałam, że będę musiała to jeszcze poprawiać, bo będę jadła, ale to później.
Do torebki schowałam dwie paczki chusteczek oraz telefon i portfel.
Gotowa zeszłam na dół gdzie siedzie li już moi rodzice i mama Niall'a.
Przywitałam się z nimi zwykłym 'Dzień dobry.' i zjadłam swoje śniadanie.
Rano nic nie jadłam a było dopiero przed pierwszą.
Mogę to zaliczyć jako śniadanie.
Przez resztę czasu do nikogo się nie odzywałam.
Po pierwszej poszłam do James'a. Ubrałam go ciepło i zeszłam z nim na dół.
Rodzice już się ubierali, więc dałam James'a Niall'owi i założyłam buty oraz płaszcz.
Później ja wzięłam Małego, a Niall się ubrał.
Wyszliśmy na dwór, po czym włożyłam James'a do siodełka w samochodzie dokładnie go przypinając.
Niall przyniósł jeszcze nosidełko.
Rodzice pojechali oddzielnym samochodem. 
Po drodze nie rozmawiałam z Niall'em. Oboje to przeżywaliśmy.
Zastanawiałam się co powiem James'owi gdy podrośnie.
Po chwili dojechaliśmy do kościoła...

(Co odbywało się w kościele to chyba każdy wie. Każdy płacze. Podchodzi do trumny i żegna się z Bellą. Na koniec jadą na cmentarz. Natalie cały czas płacze. Niall też. Przyjaciele rodzina.. )

W końcu na cmentarzu trumnę włożyli do wykopanego wcześniej dołka.
Każdy po kolei podchodził i wrzucał trochę ziemi. W końcu całkiem ją zakopali.
Położyli płytę i każdy ułożył kwiaty.
Niedługo ma pojawić się pomnik ze zdjęciem i ładnie napisanym nazwiskiem.

'Tu leży Isabella (Bella) Horan.
Urodzona 15 marca 2013 r. 
Zmarła 13 grudnia 2018 r.
Na skutek postrzelenia. 
Pokój jej duszy.'

Gdy wszystko się skończyło każdy podchodził i składał kondolencje.
Nie wiem poco to wszystko.
U nas w domu mieliśmy się wszyscy spotkać i zjeść wspólnie obiad. Ale poco ?
Przecież ona umarła. 


____________________________________
Heeej <3
Wiem, wiem.. Krótki.
Mam niestety doła.
Znowu lecą na mnie hejty na asku... 
Ech.. :'(
No trudno. Tak widocznie musi być. 
Jak podoba się rozdział ? 
Przeczytaliście to co jest na górze ? 
A i czy w ogóle ktoś czyta co ja piszę tutaj ?
Macie pomysły na następny rozdział ? 
Napiszcie w komentarzu lub w zakładce 'Pytania' a ja wybiorę coś i napiszę. ; ) 
Zapraszam Was na bloga, którego jestem współautorką. 
Co prawda jeszcze nic tam nie napisałam, ale jutro albo jakoś w tym tygodniu się pojawi imagin.
Na święta będzie specjalna notka ; ) 
To chyba tyylee ; ) 
Paa <3 
Mój ask i tt jest w zakładce 'Kontakt'
Także zapraszam. 
Jest tam również gg. Jak chcecie to piszcie ; ) 

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 50.

Przepraszam, ale muszę to zrobić...

______________________
**Kilka dni później**
Ostatnio Arthur w ogóle się u nas nie pokazywał.
Może to dlatego, że Niall załatwił nam ochroniarzy.
Pewnie się boi.
Dziś muszę iść z Bellą do lekarza.
Mała się rozchorowała. Na dodatek musimy iść pieszo, bo Niall wziął swój samochód i pojechał na próbę, a mój jest w warsztacie.
Już o 11 przyszła Danielle i została z James'em, a ja wraz z Bellą poszłyśmy do przychodni.
Droga nie była zbyt długa, więc po 15 minutach byłyśmy na miejscu.
W przychodni nie było zbyt dużo osób i szybko załatwiłyśmy co miałyśmy załatwić.
Skoczyłyśmy jeszcze do apteki po lekarstwa, które lekarz przepisał Belli i wracałyśmy do domu.
Tym razem szłyśmy wolniej, bo Bella była zmęczona i chyba miała gorączkę.
Cały czas trzymałam ją za rękę. Chciałam dojść szybciej do domu, więc weszłyśmy w boczną uliczkę.
Niestety po chwili tego pożałowałam.
Za nami cały czas szedł jakiś facet. I to nie był ochroniarz.
Po chwili się zatrzymałyśmy. Z drugiej strony też ktoś stał.
Nagle jeden z nich wyciągnął pistolet. Chciałam zasłonić Bellę lecz to mi się nie udało.
Padł strzał i moja kochana córeczka leżała krwawiąc na ziemi.
Oni uciekli. Widziałam jego zadowoloną twarz.
Płakałam nad nią, ale zadzwoniłam na pogotowie.
Przyjechali dość szybko jak na nich.
Po chwili byliśmy w drodze do szpitala.
Lekarze zawieźli ją na blok operacyjny.
Nie wiedziałam co robić, więc zadzwoniłam do Niall'a.
Po 6 sygnałach odebrał.
-Hej kochanie. Co chcesz ? - zapytał.
-Przyjedź do szpitala... Szybko..
-Ale co się stało ? - w jego głosie usłyszałam strach.
-Oni... oni... Przyjedź... Szybko.. Błagam..
-Dobrze za chwilę jestem. W którym szpitalu jesteś ?
-W tym co zawsze. Blok operacyjny. Dziecięcy.
Rozłączyłam się i płacząc oparłam się o ścianę, po czym osunęłam się po niej na podłogę.
Musiałam jeszcze powiadomić Dan.
Miałam jednak nadzieję, że Niall o tym pomyślał.
Siedziałam tak chyba z 15 minut gdy nagle podszedł do mnie blondyn i mocno przytulił.
Nie pytał o nic. Ale musiałam mu powiedzieć.
-To była Arthur z jakimś kolegą... Oni ją postrzelili... Ja chciałam ją zasłonić... Ne zdążyłam... Przepraszam Cię.. - płakałam w rękaw jego kurtki.
-Ciii... Spokojnie. Nic się nie stało. Za chwilę będzie po wszystkim.

Kolejne pół godziny czekania dały mi wiele do myślenia.
Po chwili z sali operacyjnej wyszedł lekarz.
Podszedł do nas i zaczął :
-Bardzo mi przykro... Niestety państwa córka nie przeżyła.
Po chwili odszedł, a ja stałam jak wryta.
Z moich oczu leciały łzy. Niall też płakał, ale mimo to nadal mnie przytulał.

_______________________________
Hej <3
Miało być tragicznie. Jest tragicznie.
Przepraszam, że ją uśmierciłam.
Niestety takie jest życie.
Ludzie odchodzą, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy ile niektórzy dla nas znaczą.
Dowiadujemy się o tym dopiero gdy coś im grozi lub gdy umrą.
Co do rozdziału.. Bardzo mi się spodobał.
Nie chciałam tego robić, ale musiałam.
Podoba się Wam ?
Pisać dalszą część ?
; ) 

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 49.

Do szpitala pojechałam tramwajem. 
Nie było zbyt dużo ludzi i to mnie ucieszyło.
Z resztą w każdą niedzielę jest tak mało ludzi. Gorzej jeśli jedzie się na tygodniu.
Ale o czym ja myślę. Powinnam zadzwonić do Niall'a, bo operacja miała być z samego rana.
Boję się o moją kochaną Bellę.
Gdy dojechałam na ulicę gdzie był szpital szybko wysiadłam.
Idąc w stronę szpitala cały czas starałam się iść szybciej i szybciej.
Na nieszczęście założyłam buty na wysokim obcasie i mi to nie szło za bardzo.
Nigdy nie lubiłam takich butów, ale kupiła mi je Pezz na urodziny i nie mogłam ich nie przyjąć.
Gdy wreszcie doszłam do szpitala wjechałam windą na 3 piętro i ruszyłam do sali numer 110.
Otworzyłam drzwi, ale nikogo tam nie zastałam.
Próbowałam dodzwonić się do Niall'a, ale to na nic.
Nie odbierał. Nie to, że odrzucał, ale chyba miał wyłączony telefon.
Mam nadzieję, że nic się nie stało.
-Przepraszam na kogo pani czeka ? - zapytała mnie pielęgniarka, która jeszcze wczoraj opiekowała się Bellą.
-O dzień dobry. Szukam mojej córki. Nie ma jej w sali i mojego męża też.
-Może dlatego, że pojechali do domu.
-Ale jak to ? Przecież miała zostać tu do jutra.
-Tak, ale zmieniło się trochę, bo operację zrobili jej w nocy i już jest wszystko dobrze. Nie rozumiem czemu pan Horan do pani nie zadzwonił.
-Ja też nie. Dobrze to ja już pójdę. Do widzenia. - powiedziałam, po czym ruszyłam do windy.
Byłam wściekła na Niall'a. Jak mógł zabrać ją do domu i nawet nie zadzwonić.
Mam nadzieję, że jakoś mi to wytłumaczy.
Znów musiałam jechać tym tramwajem. Nie cieszyło mnie to za bardzo.
Po 20 minutach jazdy byłam już na przystanku skąd miałam jakieś 10 minut drogi do domu.
Szłam przyspieszonym krokiem. Nagle zadzwonił mój telefon. To był Niall.
Po prostu odrzuciłam połączenie i szłam dalej.
Wiem, że może się o mnie martwić, ale ma teraz problem.
Gdy już dotarłam do domu weszłam do środka i trzasnęłam drzwiami.
Niall wybiegł z salonu i zaczął mnie przytulać i całować.
Odepchnęłam go tylko i zaczęłam zdejmować buty.
-Co jest ? - zapytał.
-Ty się jeszcze pytasz ? Czemu nie powiedziałeś mi o tym, że wracacie do domu ?
-To miała być niespodzianka..
-Aha.. I była. Bo ja pojechałam od szpitala, a Was tam już nie było. Wiesz jak się wystraszyłam ? Poza tym wiedziałeś, że tam pojadę.
-Nie gniewaj się. Wynagrodzę Ci to wieczorem. - powiedział przyciszonym głosem i poruszył zabawnie brwiami.
-Nic się nie zmieniłeś. - uśmiechnęłam się prowokująco i ruszyłam do salonu.
Siedzieli tam wszyscy. To znaczy Maura, Bella i James.
Uściskałam Bellę i usiadłam na fotelu.
-Zrobiłam Ci kawę. - powiedziała Maura i podała mi filiżankę.
-Dziękuję. - uśmiechnęłam się i zrobiłam łyka.
Do kawy było ciasto. Jedliśmy i piliśmy oglądając telewizję.
Jak to w niedzielę leciał jakiś film familijny.
James spał w wózku obok mnie. Co jakiś czas bujałam wózkiem.
Po filmie zaniosłam James'a do łóżeczka na górę. Niestety się obudził, więc go nakarmiłam, po czym znów położyłam do łóżeczka.
Zawsze po karmieniu usypia, więc nie ma z nim problemów.
Dzisiaj mieli nas odwiedzić Elka i Lou wraz ze swoim synkiem.
On ma już 3 latka. Ma na imię William, ale mówimy Will.
(Od autorki : Lou ma na drugie William, więc tak wzięłam ) 
Gdy James usnął nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
Postanowiłam się trochę odświeżyć, bo po tym spacerku byłam lekko zmęczona.
Wzięłam zwykłe dżinsy, zieloną koszulkę bez rękawów, kremowy sweter i czarną bieliznę, po czym poszłam do łazienki. <klik>
Włosy spięłam w koka i się rozebrałam. Odkręciłam ciepłą wodę, po czym weszłam pod prysznic.
Dokładnie się umyłam, spłukałam z siebie pianę i zakręciłam wodę.
Wyszłam z kabiny na dywanik i się dokładnie wytarłam.
Nasmarowałam się balsamem do ciała o zapachu czekolady, po czym nałożyłam bieliznę i ubranie.
Zmyłam makijaż, który zrobiłam rano i na nowo się pomalowałam.
Włosy rozpuściłam i dokładnie rozczesałam, po czym wyszłam z łazienki.
W sypialni siedział Niall i się nad czymś zastanawiał jednocześnie siedząc na twitterze.
-Co robisz ? - zapytałam podchodząc do niego.
-Odpisuję fanom. Jeszcze więcej ich jest niż kiedyś.
-Co masz taką smutną minę ? - znów zapytałam.
-Nudzi mi się. Ciekawe czy Lou i Elka dzisiaj przyjdą.
-Przecież już zapowiedzieli, że przyjdą.
-No niby tak. Zastanawiam się jak teraz wygląda Will. Strasznie długo go nie widzieliśmy.
-No. Mogliśmy mu kupić jakąś zabawkę.
Zastanawiałam się czemu wcześniej o tym nie pomyślałam.
-Mam taki samochodzik. Już o tym pomyślałem.
-To dobrze. Dziękuję. - powiedziałam i dałam mu buziaka, po czym usiadłam na fotelu.
Nie wiedziałam co mam robić, więc zeszłam na dół do kuchni gdzie Maura wraz z Bellą przygotowywały obiad.
-Pomóc Wam ? - zapytałam.
-Jeśli możesz to wyjmij ciasto z piekarnika. - powiedziała Maura.
-Nie było mnie tu godzinkę, a wy już ciasto zrobiłyście ? I obiad robicie. No to fajnie. Muszę częściej Wam pomagać, bo jesteś tutaj gościem, a robisz wszystko co ja powinnam. - powiedziałam ze śmiechem wyjmując ciasto z piekarnika.
-Daj spokój. Wiem, że teraz musisz pilnować James'a w dodatku Bella ostatnio chorowała. Ja Ci tylko pomagam. Przez jakiś czas tutaj zostanę. Może jeszcze tydzień. Poza tym chcę też odwiedzić Greg'a i Denise.
Gdy tylko odstawiłam ciasto na blat obie wygoniły mnie z kuchni i kazały iść pooglądać TV lub zrobić coś jeszcze innego byle im nie przeszkadzać.
Siedziałam, więc w salonie i oglądałam jakiś muzyczny program gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Podeszłam do nich i spojrzałam przez wizjer kto przyszedł. Na nieszczęście był to Arthur.


___________________________________
Heeej <3
Co u Was słychać ? Jak się podoba rozdział ? ;p
O ile się w ogóle podoba.
Jak myślicie co się wydarzy dalej ? Macie jakieś pomysły ? xD
Następny rozdział być może za tydzień ;  )
Przepraszam, że pisałam tak długo, a rozdział krótki lecz nie mogłam się za to zabrać.
Dopiero wczoraj jakoś to obmyśliłam i zobaczę jak dalej będzie pracowała moja wyobraźnia ; )
Tak w ogóle jest już ponad  6000 wyświetleń za co bardzo Wam dziękuję ;)
Proszę o komentarze ; )
Dziękuję również, że jesteście ze mną tak długo ; )
Pamiętać o komach xD
To tyle ;  ))
Do następnego ; *
Kochaaam Waaaas <33 ; * 

piątek, 18 października 2013

Blog przyjaciółki ! ;]

Moja przyjaciółka - Martyna - założyła bloga z opowiadaniem o One Direction !
No i jest taka sprawa, że czytam go tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna.
Martynie zależy na tym by ktoś czytał i komentował, więc postanowiłam się zwrócić do Was ! ;] 
Podam Wam link i jeśli będziecie mogły przeczytać (i dalej czytać) i komentować to będę bardzo wdzięczna.
 http://puciennikmartyna.blogspot.com/ <--------- To jest ten link ;*

P.S. To jej pierwszy blog i mimo, że robi kilka błędów to naprawdę ma fajny pomysł i wyobraźnię. ;*
Chcę jej pomóc, bo ona stara się jak najlepiej. ;*
Jeszcze raz bardzo dziękuję. Kocham Was ♥♥♥ 

wtorek, 15 października 2013

Rozdział 48.

Za nimi stał....

...Arthur.
-Co ty tu robisz ? - zapytałam na widok mojego byłego przyjaciela.
-Przyjechałem Cię odwiedzić. - powiedział z cwanym uśmiechem.
-Skąd wiesz gdzie mieszkam? W ogóle czemu się tak uśmiechasz ? 
-No co ? Uśmiecham się, bo po tylu latach się zobaczyliśmy nareszcie. Miło wspominam to jak mnie pocałowałaś wtedy w szpitalu. Oj miło. 
-Skąd masz mój adres ? W ogóle poco tutaj przyszedłeś ? 
Miałam ochotę mu przywalić. Bezczelny jest.
-No normalnie. Myślisz, że w internecie tego nie ma ? Wystarczy wpisać 'Natalie and Niall Horan'. I tyle. Wszystkie informacje tam są. - powiedział.
-Odejdź stąd i więcej razy tu nie przychodź. Nie jesteś tu mile widziany. 
-Bo co ? Bo mnie pocałowałaś i teraz ten twój gwiazdor mnie nienawidzi ? 
-Nie. Bo ja tak mówię. - powiedziałam.
-Oj maleńka. Chyba nie chcesz, żeby coś stało się Twoim dzieciom ?
-Chyba sobie żartujesz ? Tknij je, a będzie po Tobie przyjacielu.
Nagle Arthur popchnął mnie i wszedł do środka, po czym przyparł mnie do ściany.
-Uważaj na siebie kochanie. - wyszeptał mi do ucha, po czym lekko złapał mnie za pośladki.
Bałam się. Tak strasznie się bałam, że coś mi zrobi.
Jednak przypomniało mi się coś. Często w szkole się biłam z chłopakami.
Arthur też wiele razy dostał za jakieś głupie żarty. Czasami nad sobą nie potrafiłam zapanować.
Póki co nie mogłam znaleźć w sobie siły.
Arthur zaczął rozpinać moją koszulę. Obie moje ręce trzymał bardzo mocno i nie mogłam nimi poruszyć.
No super. Mój kiedyś najlepszy przyjaciel chce mnie zgwałcić.
Nigdy nie potrafiłam znaleźć sobie towarzystwa.
On też.. pff..
Gdy chciał zdjąć ze mnie koszulę wyrwałam ręce i mocno go uderzyłam.
Przewrócił się. Pomogłam mu wstać i wyrzuciłam go za drzwi.
Nie wiem skąd miałam w sobie tyle siły.
Pierwsze co zrobiłam po tym jak się go pozbyłam to zamknęłam dom i zapięłam koszulę.
Następnie poszłam do James'a, bo zaczął płakać.
Owinęłam go kocykiem by było mu ciepło i zeszłam z nim na dół.
Usiadłam na kanapie i włączyłam TV.
Na kanale z muzyką leciała wolna piosenka, więc próbowałam go uśpić.
Jednak to nie poskutkowało, więc musiałam go nakarmić.
W końcu udało mi się go uśpić.
Zaniosłam go do łóżeczka, dokładnie okryłam i poszłam wziąć prysznic.
Miałam nadzieję, że nic mu się nie stanie.
Gdy się umyłam i dokładnie wytarłam, nałożyłam piżamę i poszłam do sypialni.
James nadal spał. Sama też planowałam się położyć, bo byłam zmęczona.
Miałam nadzieję, że Niall zostanie na noc z Bellą.
Jeśli nie to mógłby wrócić do domu.


**Następnego dnia**

Obudził mnie dźwięk dzwonka.
Jak na złość ktoś budzi mnie o 7 rano.
Nałożyłam szlafrok i zeszłam szybko na dół.
Otwierając drzwi nie spodziewałam się, że będzie za nimi stała mama.
To znaczy mama Niall'a.
Właściwie to nie przyzwyczaiłam się jeszcze i czasem mówię do niej 'pani Horan'.
-Dzień dobry. - powiedziała gdy otworzyłam drzwi.
Odpowiedziałam jej to samo.
-Co tu robisz, mamo ?
-Przyjechałam Ci pomóc. Niall jest w szpitalu, a ty sama siedzisz w domu i pewnie jesteś wykończona.
-Dziękuję. Mogłabyś z nim posiedzieć ? Bo chciałabym pojechać choć na chwilę do szpitala. Muszę zobaczyć Bellę przed operacją.
-Och, oczywiście. James jest taki słodki, że mogę się nim zająć przez kilka dni. Poza tym wiem, że pojutrze zaczynasz pracę i Bella ma zostać jeszcze w domu. A dopóki nie znajdziecie opiekunki..
-Dziękuję. James jest na górze. Jeszcze śpi. Ja się idę ubrać. Jakby co to wiesz gdzie wszystko jest. od ostatniego Twojego pobytu u nas nic nie zmienialiśmy.
Uśmiechnęłyśmy się obie.
-Leć już, bo jeszcze się na autobus spóźnisz.
Weszłam szybko na górę, po czym z garderoby wzięłam czarną spódnicę, biały top, sweter również czarny i rajstopy tego samego koloru, po czym poszłam do łazienki się ubrać. Do tego postanowiłam założyć czarny płaszcz i czarne lity. <klik>
Włosy dokładnie rozczesałam i zostawiłam je rozpuszczone, po czym zrobiłam lekki make-up i zeszłam na dół.
'Mama' zrobiła mi śniadanie. Zwykłe naleśniki, ale jednak się pożywić można.
Gdy zjadłam poszłam na górę po torebkę, nałożyłam buty i płaszcz, i wyszłam z domu.


_____________________________
Hej. Pod tamtym rozdziałem był jeden komentarz. Nie wiem czy jeszcze to czytacie i nie komentujecie czy w ogóle nie czytacie.
Przepraszam, ale muszę to zrobić.
3-5 KOM = NEXT ROZDZIAŁ
Nie mam weny przez to, że nikt nie czyta i nie wiem czy się ludziom podoba.
Nie zwalam winy na Was tylko po prostu chcę by ktoś to czytał.
Jeśli nie będzie mniej więcej tyle kom ile podałam wyżej to raczej rozdział się nie pojawi.
Kocham Was i w Was wierzę.
Paa :* ♥

sobota, 5 października 2013

Rozdział 47.

... ja i Niall musimy wyjść. 
Belli się to za bardzo nie podobała, bo nie chciała zostać sama i natychmiast do jej oczu napłynęły łzy.
-Nie martw się. Tylko Cię zbadam i będzie po sprawie. rodzice zaraz tu wrócą. - Powiedziała pielęgniarka, żeby ją uspokoić.
-Chodź Niall.. A ty się nie bój. - Pocałowałam Bellę w policzek i wyszliśmy. 
James cały czas spał. 
-Niall może pojedź z nim do domu ? - Zaproponowałam. 
-Nie ma mowy.. Ciebie na noc odwiozę razem z małym, a ja tu z nią posiedzę.
-Ale..
-Natalie.. Już za długo przesiedziałaś w szpitalu. Poza tym ja chcę tu zostać. A ty jesteś zmęczona.. I to bardzo.. 
-No dobrze, ale..
-Nie ma żadnego ale.. Powiem Belli, że Cię odwożę i, że za chwile wracam. I koniec.
-No dobrze. 
-Już mogą państwo wejść do córki. A mogę pana na chwilę poprosić ? - Powiedziała pielęgniarka do Niall'a.
-Oczywiście. O co chodzi ? 
-Bo moja córka pana uwielbia i chciałaby autograf.. 
-Och. oczywiście. Proszę dać kartkę i długopis.
Pielęgniarka podała i oczywiście powiedziała imię. 
Niall dał jej ten autograf i zostawiła nas samych.
-Kochanie ja muszę zawieść mamę i James'a do domu i niedługo wrócę, dobrze ? - Zapytał Niall Belli.
-Tak tatusiu. Tylko szybko..
Pożegnaliśmy się z nią, po czym skierowaliśmy się na parking.
W drodze do domu nie rozmawialiśmy. 
Dopiero gdy weszliśmy do środka Niall rzucił się na jedzenie i zaczął coś tam mówić.
Ja położyłam James'a do łóżka, bo nadal spał, a nie chciałam go budzić.
-No to ja się najem i jadę. - Powiedział Niall.
-Na pewno ? Może jednak ja pojadę ? 
-Natalie... Masz zostać z James'em.. Już postanowione i daj sobie spokój, bo zdania nie zmienię.
Już się nie odzywałam. Niall wziął jeszcze jakieś jedzenie dla Belli i już go nie było. 
Ja postanowiłam coś zjeść i obejrzeć telewizję. 
Zrobiłam sobie dwie kanapki. Oglądając głupią telenowelę i jedząc kanapki zaczęłam sobie wszystko przypominać. 
Zamyśliłam się, ale nie na długo, bo zadzwonił dzwonek do drzwi.
Podniosłam się szybko i pobiegłam otworzyć drzwi.
Za nimi stał ...

_______________________
Hej.. 
Wiem, że rozdziały na tym blogu zawsze były długie i ciekawe, ale dzisiaj nie mam weny ;cc
Starałam się to jak najlepiej napisać.. Ale już więcej pomysłu nie mam na to, no.. 
Także ten ; D 
co u Was ?? 
Dużo nauki jest i wgl.. Nie ma kiedy napisać rozdziału ;cc
Ale to się powinno zmienić : P 
To tyle ode mnie : ) za tydzień możliwe, że będzie nowy rozdział..

sobota, 21 września 2013

Rozdział 46.

No dobra. 
Nie mam wyjścia, bo zostałam przegłosowana xD
Tak, więc piszę dalej : ) 
Rozdział będzie trochę bezsensowny, ale okey ;] 
Same chciałyście xD

____________________

Po powrocie do domu byłam przemęczona. 
To jeżdżenie po szpitalach na prawdę potrafi wykończyć.
Na szczęście wszystko jest okey. 
James jest zdrowy ja też.
Niall prawie wcale nie wychodził z domu.
Nie dziwię mu się.
Jeśli już miał wyjść to przychodziła Dan albo Pezz. Nawet Eleanor.
Każdy się mną zajmował, a ja już wariowałam.
Nie pozwalali mi nigdzie wychodzić i nic.

Dzisiaj jak zwykle obudził mnie budzik o 7.
Byłam bardzo zmęczona, bo James ostatnio za często budzi się w nocy.
Ciągle chodzę niewyspana.

Wyłączyłam budzik i niechętnie wstałam z łóżka.
Przeciągnęłam się i podeszłam od lustra.
Niall'a już nie było, więc postanowiłam się ubrać i zejść na dół.
Byłam tylko w majtkach i rozciągniętej bluzce Niall'a, więc wypadało się ubrać.
Narzuciłam na nogi tylko dresy, na ręce sweter, a na nogi ciepłe skarpety i zeszłam na dół.
Z kuchni dochodziły zapachy : kawy i tostów.
-Cześć kochani. - Powiedziałam gdy weszłam do kuchni. Siedział tam Niall i Bella.
Niall nawet się nie odezwał tylko szukał czegoś w szafce z lekami.
-Co jest? - Zapytałam, bo Bella siedziała na krześle i trzymała się mocno za brzuch.
-Boli ją brzuch.
-Niall.. Poco dawałeś jej wczoraj tego batona ? Nie wiesz, że ona na noc nie powinna tego jeść ?
-Oj no wiem, ale tak mnie prosiła. Poza tym ona ma takie spojrzenie, że nie da się odmówić. Sama zobacz.
-Mamusiu ja przepraszam.. - Powiedziała Bella.
-Nic się nie stało. - Powiedziałam i ją przytuliłam. - Gdzie Cię boli ?
-Tutaj. - Powiedziała i pokazała na prawą stronę brzucha.
-No tak. Wyrostek. Że też nie pomyślałam.
-I co teraz ? - Zapytał Niall.
-Jedziemy do lekarza. Tylko wezmę parę rzeczy i ubiorę James'a.
Powiedziałam i weszłam szybko na górę.
Wzięłam małą torbę podróżną i spakowałam do niej piżamkę Belli oraz inne rzeczy, które przydadzą się w szpitalu.
Nie byłam pewna, że to wyrostek, ale wolałam dmuchać na zimne i się przygotować.
Zrobiłam sobie lekki makijaż, a włosy spięłam w koka, po czym poszłam do James'a.
Póki co jego łóżeczko stoi w naszym pokoju, ale to chwilowo.
Przełożyłam go na nasze łóżko.
Obudził się, ale nie płakał.
Ubrałam go, po czym włożyłam do nosidełka i zeszłam na dół.
Wzięłam też torbę z przygotowanymi rzeczami Belli.
Na dole Niall pomagał założyć buty Belli.
Ja założyłam adidasy i kurtkę. Byłam już gotowa. Na dworze jest jeszcze zimno także James'a musiałam ciepło ubrać, a na dodatek dokładnie przykryłam go kocem.
Gdy byliśmy gotowi wyszliśmy z domu, po czym Niall zamknął drzwi na klucz i wsiedliśmy do samochodu.
Droga nie była zbyt długa.
jechaliśmy może 20 minut. Zero korków. Wszyscy byli już w pracy.
W szpitalu Niall z James'em czekali na korytarzu, a ja wraz z Bellą weszłam do gabinetu lekarza.
W szpitalu również nie było kolejki i dla nas lepiej.
Najpierw rutynowe pytania, a później skierowanie na prześwietlenie.
Szybko to załatwiliśmy i ze zdjęciem wróciliśmy do lekarza, który nas przyjął.
-Miała pani rację. To wyrostek.
-I co teraz ? - Zapytałam.
-Niestety Bella musi zostać w szpitalu. Za jakieś dwa trzy dni będzie miała operację, a później zostanie na obserwację.
-Aha. Czyli nie ma się czym martwić ?
-Nie. Raczej komplikacji żadnych nie będzie.
-Okey.
-Pielęgniarka pokaże Wam salę gdzie Bella będzie leżała i prosiłbym, aby od razu przebrała się, oczywiście jeśli to możliwe, i przyjdzie do niej pielęgniarka. Da jej leki przeciwbólowe.
-Dobrze.
Wyszliśmy z gabinetu za pielęgniarką.
Powiedziałam o wszystkim Niall'owi, który szedł razem z nami.
Gdy weszliśmy na salę pielęgniarka pokazała gdzie jest łazienka, po czym poszłam pomóc Belli się przebrać.
Gdy była już w piżamie usiadła na łóżku, które wskazała jej pielęgniarka i spuściła głowę.
-Nie martw się. - Powiedział Niall siadając obok niej.
-Ale tato.. Ja nigdy nie miałam żadnej operacji..
Niall ją przytulił i pocałował w czoło.
-Przeżyjesz. Gdy mama Cię urodziła też nie miała łatwo. Pamiętaj też, że mama była ciężko chora. I to dwa razy. A u Ciebie to tylko wyrostek.
W tym momencie do pokoju weszła pielęgniarka i oznajmiła, że ...

____________________________________
Hej ; )
Od razu chciałam przeprosić, że długo nie pisałam, ale dużo nauki od pierwszego dnia mam i tak wyszło.
Postaram się dodawać coś częściej, ale nic nie obiecuję ; )
Co ja tu mogę napisać... Cieszę się, że jesteście jeszcze ze mną mimo, iż rozdziały robią się coraz nudniejsze.
Ale ja nic na to nie poradzę. ;cc
Następny rozdział chyba dopiero za tydzień.
Proszę o komentowanie. ; ))
Może będę miała wenę i dodam wcześniej ; )